Forum

Regulamin FORUM

Dodaj nowe ogłoszenie

 
 
 
 
 
 
 
Pola oznaczone gwiazdką są obowiązkowe.
Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ze względów bezpieczeństwa możemy zapisać adres IP 216.73.216.220
Może się okazać, że twój wpis będzie widoczny na forum po sprawdzeniu go.
Zastrzegamy sobie prawo do redagowania, usunięcia lub nie publikowania wpisów.
Andrzej Wiszniewski from Wrocław
14 stycznia 2021 at 21:12
Mój przyjaciel Harnaś W niedzielę 10 stycznia zmarł ksiądz biskup Adam Dyczkowski. Wiadomość o tym zasmuciła mnie ogromnie, bowiem gdy odchodzi do wieczność wspaniały duchowny, a na dodatek mój przyjaciel, to uczucie głębokiego żalu jest czymś nieuniknionym. A nasza przyjaźń była dobrej próby. Zrodziła się w marcu 1982 na sali sądowej podczas procesu, jaki wytoczono mnie oraz kilku działaczom Solidarności i NZS-u, oskarżonym o kierowanie strajkiem protestacyjnym po wprowadzeniu przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego stanu wojennego. A sala ta pękała w szwach, bowiem setki ludzi pragnęło zademonstrować solidarność z oskarżonymi. Wśród nich zwracał uwagę swą sutanną i czerwoną, biskupią piuską On, biskup Adam Dyczkowski. Ręką kreślącą w powietrzu znak krzyża błogosławił oskarżonym, a swą obecnością dowodził, że hierarchia polskiego kościoła jest wierna słowom prymasa Stefana Wyszyńskiego, że polski kościół i zawsze mus być z narodem. Także na salach sądowych. A gdy opuściłem więzienne mury i mogłem z bliska patrzeć na biskupią posługę mojego przyjaciela, to zrozumiałem skąd się bierze podziw i miłość do niego ze strony studenckiej braci. Bowiem był diecezjalnym duszpasterzem wrocławskiego środowiska studenckiego. A na spotkaniach „pod czwórką” , gdzie zawsze było więcej studentów niż krzeseł, obok mądrych rozważań zawsze były chwile, kiedy to Harnaś (bo taki miał pseudonim wśród studentów) brał do ręki gitarę i rozpoczynał wspólne śpiewanie. Tak bywało nie tylko w duszpasterstwie CODA „pod czwórką”, ale też na wspólnych wypadach w góry, na narty czy na wędrówkę. Nie tylko studenci kochali Harnasie. Wielu nauczycieli akademickich ogromnie ceniło przyjaźń, jaką im ofiarowywał Ksiądz Biskup. Ja miałem szczęście otrzymywać biskupią przyjaźń i zawsze mogłem liczyć na pomoc, na zrozumienie i na wspaniałe rozmowy jakich miałem wiele. To też trudno się dziwić, że w roku 1991 Kolegium Rektorów Wrocławskich i Opolskich nagrodziło Harnasia doroczną nagrodą za integrację środowiska akademickiego. To był pierwszy duchowny, który był laureatem tej nagrody. Rok... Dowiedz się więcej
Mój przyjaciel Harnaś

W niedzielę 10 stycznia zmarł ksiądz biskup Adam Dyczkowski. Wiadomość o tym zasmuciła mnie ogromnie, bowiem gdy odchodzi do wieczność wspaniały duchowny, a na dodatek mój przyjaciel, to uczucie głębokiego żalu jest czymś nieuniknionym. A nasza przyjaźń była dobrej próby. Zrodziła się w marcu 1982 na sali sądowej podczas procesu, jaki wytoczono mnie oraz kilku działaczom Solidarności i NZS-u, oskarżonym o kierowanie strajkiem protestacyjnym po wprowadzeniu przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego stanu wojennego. A sala ta pękała w szwach, bowiem setki ludzi pragnęło zademonstrować solidarność z oskarżonymi. Wśród nich zwracał uwagę swą sutanną i czerwoną, biskupią piuską On, biskup Adam Dyczkowski. Ręką kreślącą w powietrzu znak krzyża błogosławił oskarżonym, a swą obecnością dowodził, że hierarchia polskiego kościoła jest wierna słowom prymasa Stefana Wyszyńskiego, że polski kościół i zawsze mus być z narodem. Także na salach sądowych.
A gdy opuściłem więzienne mury i mogłem z bliska patrzeć na biskupią posługę mojego przyjaciela, to zrozumiałem skąd się bierze podziw i miłość do niego ze strony studenckiej braci. Bowiem był diecezjalnym duszpasterzem wrocławskiego środowiska studenckiego. A na spotkaniach „pod czwórką” , gdzie zawsze było więcej studentów niż krzeseł, obok mądrych rozważań zawsze były chwile, kiedy to Harnaś (bo taki miał pseudonim wśród studentów) brał do ręki gitarę i rozpoczynał wspólne śpiewanie. Tak bywało nie tylko w duszpasterstwie CODA „pod czwórką”, ale też na wspólnych wypadach w góry, na narty czy na wędrówkę.
Nie tylko studenci kochali Harnasie. Wielu nauczycieli akademickich ogromnie ceniło przyjaźń, jaką im ofiarowywał Ksiądz Biskup. Ja miałem szczęście otrzymywać biskupią przyjaźń i zawsze mogłem liczyć na pomoc, na zrozumienie i na wspaniałe rozmowy jakich miałem wiele. To też trudno się dziwić, że w roku 1991 Kolegium Rektorów Wrocławskich i Opolskich nagrodziło Harnasia doroczną nagrodą za integrację środowiska akademickiego. To był pierwszy duchowny, który był laureatem tej nagrody.
Rok później Ksiądz Biskup opuścił Wrocław, najpierw został biskupem pomocniczym w Legnicy, a w roku 1993 powołano Go na biskupa ordynariusza diecezji zielonogórsko – gorzowskiej. Od tego czasu z podziwem patrzyłem na piękny i mądry sposób sprawowania tej bardzo trudnej funkcji zarządzania wielką diecezją. Mimo dzielącej nas odległości wyrażonej w kilometrach, spotykaliśmy się dość często i dla mnie te spotkania były bardzo cenne. Czułem się wręcz dumny z zaproszenia do napisania tekstu w księdze jubileuszowej wydanej w roku 2002 na jubileusz 70 –lecia Księdza Biskupa. Tytuł tej księgi to Sursum Corda – W górę Serca, co było biskupim zawołaniem Harnasia.
A w grudniu zeszłego roku Harnaś przesłał mi książeczkę o tym samym tytule, która była zapisem jego rozmów przy kawie z biskupem Stefanem Redmuntem, następcą na tronie biskupów zielonogórskich.
Z odejściem Harnasia mój świat skurczył się bardzo. I chociaż powtarzam sobie Sursum Corda bo wierzą , że mój przyjaciel jest dziś szczęśliwy stojąc u stóp Boskiego Tronu, to jednak bardzo mi smutno.

prof. Andrzej Wiszniewski... Collapse
Proszę czekać…